podróżowanie z dzieckiem
Dziecko, Podróże

Ważne z kim i ważne gdzie … czyli o podróżowaniu z dzieckiem

Przywitam się z Wami nieśmiało, to mój pierwszy post na blogu. Choć temat dla niektórych będzie już „przeterminowany”, ja dokładnie rok temu stanęłam przed mega wyzwaniem jakim była pierwsza podróż z dzieckiem. Szukałam wtedy w internecie wszelkich informacji na ten temat. Czytałam, czytałam i im więcej czytałam, tym większe były me obawy. Pomimo obaw wyruszyliśmy w drogę, a nasze podróżowanie z dzieckiem ma się dobrze, przybywają coraz to nowe miejsca, w których byliśmy.

Owszem, istnieje wiele poradników, ale w każdym jest to samo – suche fakty.

Mnie zależało na relacjach rodziców, ich odczuciach i przede wszystkim na odpowiedzi na pytanie – Czy warto podróżować z niemowlakiem?

Zosia dziś ma prawie 19 miesięcy i ja z czystym sumieniem mogę napisać, że ZDECYDOWANIE WARTO!!!

Do tej pory mała Topolinka leciała 3 razy samolotem i odbyła szereg krótkich podróży samochodowych. Będąc jeszcze w brzuszku, byłyśmy nad polskim morzem. Jechała raz tramwajem i ani razu autobusem komunikacji miejskiej, co właśnie sobie uświadomiłam. Musimy to nadrobić, a że mieszkamy w Warszawie, nie będzie z tym problemu.

Polskie morze – nigdy więcej !!!

Pierwsza podróż Zosi odbyła się w sierpniu. Byłam wtedy w czwartym miesiącu ciąży. Wybrałyśmy się do Gdańska. Z perspektywy czasu tą wycieczkę wspominam najgorzej. I to nie z uwagi na mdłości, które właśnie przestały mnie nękać, ani ze względu na brzuszek, który był jeszcze malutki. Przede wszystkim kiepska pogoda, która nas nie rozpieszczała. Były dni, gdzie termometr wskazywał 12 stopni i lał deszcz. Podczas 12 dniowego pobytu na plaży byłam dwa razy – w bluzie i okryta kocem. Choć świeciło słońce, wiał tak zimny wiatr, że nie dało się wysiedzieć. Mieszkanie wynajęliśmy w centrum Gdańska, 100 m od Długiego Targu i to była super lokalizacja. Zważywszy na fatalną aurę, mogliśmy spacerować po pięknej starówce i przesiadywać w restauracjach. Lokalizacja naszego mieszkania to był jedyny plus. Właściciel zapomniał wspomnieć, że łazienka jest mikroskopijna, a wejście pod prysznic graniczy z cudem (a jestem raczej średniego wzrostu). Po tym przeżyciu, zdecydowałam, że z Zosią (a wiedziałam już że będzie to dziewczynka), będziemy wybierali raczej zagraniczne destynacje.

Jaki kierunek wybrać?

Dlaczego? Poza sezonem, ceny we Włoszech czy Hiszpanii porównywalne są do wakacji nad polskim morzem. Nie ma tłumów, pogoda jest pewna, jedzenie pyszne, a podróż samolotem trwa krócej niż z Warszawy do Trójmiasta. Południowcy kochają dzieci, pomagają bezinteresownie, obsługa w hotelach, sklepach czy na lotnisku jest przemiła. Widząc, że podróżujecie z niemowlakiem nie dziwią się temu, tak jak nasi Rodacy, a cieszą, że do nich przyjechaliście. Jeśli nie macie dzieci w wieku szkolnym warto wyjechać w maju lub na jesieni.

Gran Canaria

Kolejna eskapada Zosi to październik 2014 i Gran Canaria – mała ma 9 miesięcy i w naszym  przypadku  to był trochę dziwny okres na podróżowanie. Topolinka raczkowała, podnosiła się przy meblach, więc wybraliśmy bungalowy, z myślą, że będziemy dużo na powietrzu. Choć na Kanarach byłam już któryś raz z kolei, takich upałów się na spodziewałam. Było prawie 40 stopni i musieliśmy zmienić trochę nasz plan wycieczki. Na plaże wychodziliśmy rano i późnym popołudniem i uwaga, plażowanie wcale nie było przyjemnością. Mała jadła piasek, lądowała buźką w nim. Tak więc w ruch poszło nosidło i spacery wzdłuż brzegu oceanu lub z wózeczkiem pod palmą. Ogólnie wyjazd był bardzo udany, choć na pierwsze wakacje wybrałabym się, gdy dziecko jeszcze nie raczkuje. Jest wtedy dla niego bezpieczniej i dla nas wygodniej. Wkładamy malucha w wózek i zwiedzamy w ten sposób. Ciekawość raczkującej Zosi trochę nas wykończyła, ale i tak było warto.

Lanzarote

Przeczekaliśmy trudny czas nauki chodzenia i następna podróż przypadła na maj 2015. Zosia ma rok i trzy miesiące. Znów obraliśmy kierunek Kanaryjski – tym razem wyspa Lanzarote i hotel, w którym już kiedyś byliśmy. Dwa tygodnie, all inclusive, 100m do oceanu i czterogwiazdkowy obiekt upolowałam w bardzo atrakcyjnej cenie. I to były wakacje marzeń. Zosia pokochała plaże, bawiła się w piasku, brodziła w wodzie (przyznam, że była zimna), próbowała nowych smaków. All inclusive dała nam wygodę, że nie musiałam o nic się martwić – sok dla dziecka był, potrawy dla najmłodszych (choć jadła już po troszku to co my), idealny brodzik. Czyściutko, przyjaźnie i piękna aura – 25 stopni i lekki wiaterek. Ani chmurki. Wieczorem lekki sweterek wystarczał. Lot trwał 5 i pół godziny. Zosia zniosła go znakomicie (ale i ja byłam do niego lepiej przygotowana niż do poprzedniego).

Włochy

I nasze ostatnie wakacje – Włochy, okolice jeziora Como. Mamy tam rodzinę, więc nie musieliśmy martwić się o wiele kwestii. Lot zarezerwowałam miesiąc wcześniej, co dało prawie 1000zł oszczędności. Zosia nie płaciła prawie nic (około 30 zł opłaty manipulacyjnej), a miała dodatkowo 23 kg bagażu głównego i 7 kg podręcznego. Sytuacja fantastyczna, nie trzeba się ograniczać i w końcu mogliśmy zawieźć rodzinie trochę polskich smakołyków. Rezerwacji dokonałam w Locie, podróż samolotem to 2 godzinki do Mediolanu. Wybraliśmy poranek, dzięki czemu mała obudzona w nocy, zdążyła się zmęczyć i przespała cały lot. Ten urlop był trochę inny, choć również były upały (ponad 40 stopni), robiliśmy sobie krótkie wycieczki po okolicy, a dla Zosi atrakcją była sama wyprawa do sklepu krętymi drogami. Mała zajadała się makaronami, świeżutkimi owocami. Kąpała w jeziorze, choć wolała basenik w ogródku (hehe). Urlop udany.

Zarówno Hiszpanię, jak i Włochy polecam jako cel podróży z małym dzieckiem. Jak wcześniej pisałam, ich uśmiech i przyjazne nastawienie naprawdę są nie do przecenienia.

I pamiętajcie – podróżowanie z dzieckiem daje dużo frajdy. I choć pewnie nie będzie tego pamiętało, zawsze są zdjęcia, filmy i Wasze wspomnienia z wakacji, do których miło wrócić.

Pewnie nasłuchacie się, że to za wcześnie, że strach, że samolot, bakterie, że umęczycie dzieciaka itp. Ja też to przechodziłam. I powiem jedno – Zosia czasem bardziej narzeka podróżując 2 godzinki samochodem, niż podczas 5 godzinnego lotu. Trzeba tylko taką podróż dobrze zaplanować i  – moim zdaniem – wybrać europejskie destynacje i będzie pięknie.

 

 

Next Post

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply Monika 9 września 2015 at 14:25

    A którą z wysp kanaryjjskich polecasz na wakacje z roczniakiem, chcemy lecieć w październiku?

    • Reply Magda Świderek 9 września 2015 at 20:43

      Zdecydowanie Lanzarote, właśnie jest nowy post na blogu na ten temat

  • Reply Daria 27 lipca 2016 at 22:44

    Dzięki za wpis. Niedługo lecimy na Lanzarote z 15-sto miesięczną córką i będzie to jej pierwszy lot samolotem. Do tej pory ma za sobą dwie podróże samochodem (ok 15 h w jedną strone) i przyznam że zniosła to bardzo dzielnie. Jestem dobrej myśli i na pewno dzięki twoim wpisom będziemy lepiej przygotowane.

    • Reply Magda Świderek 1 sierpnia 2016 at 12:07

      Zazdroszczę 🙂 Lanzarote jest idealna dla maluchów 🙂 Pozdrawiam serdecznie

    Leave a Reply